0
Podłączenie grzejnika ze ściany

Podłączenie grzejnika ze ściany

Jestem za, a nawet przeciw. czyli pokojowe rozmowy o technologiach

Produkt produktowi nierówny - wiedzą o tym dobrze Czytelnicy "Magazynu Instalatora", chociażby z lektury artykułów ringowych. W tym wydaniu "Branżowego dwugłosu" naprzeciw siebie stają dwa sposoby podłączania grzejników. Pierwszy z nich określany jest mianem "z dołu", a drugi "ze ściany".

Podłączenie grzejnika ze ściany

I ta z Wenus i ten z Marsa w jednym stali domu ... Zapytałem żony, jak jest lepiej - jej zdaniem - od ściany czy od dołu? Odpowiedziała, po dłuższym bacznym. przyjrzeniu mi się, że od ściany, oczywiście ... Zony czasem odnoszą (niesłuszne z gruntu) wrażenie, że sporadycznie je podpuszczamy i zadajemy głupie pytania, chcąc - prawdopodobnie - sprawdzić niezmienną logikę ich myślenia. W moich kontaktach z żoną nie ma żadnych ukrytych kontekstów i dlatego mogę czuć się bezpieczny. W naszym zgodnym stadle ja też uważam, że lepiej zasilić grzejnik centralnego ogrzewania "od dołu, ze ściany". Powody są dwa: estetyczny i praktyczno-porządkowy. Tylko one się liczą przy podejmowaniu, na etapie inwestycji, decyzji: co i jak w naszym domu. Najważniejsze ogniwo decyzyjne - żona inwestora - trzyma rękę na jego portfelu i wie, że z technicznego punktu widzenia wszystkie warianty zasilenia grzejnika są praktycznie równoważne. Liczy się więc to, co widać. A widać, że jeżeli rurki wychodzą ze ściany, to ich nie widać, tym bardziej/mniej, im grubszy jest grzejnik. Drugi aspekt (ten praktyczno-porządkowy) sprowadza się do łatwiejszego sprzątania pomieszczenia. Łatwiej przelecieć mopem płaską, gładką podłogę, niż zawijać się wokół sterczących z podłogi rurek, przy których jest gorszy opływ powietrza i zbierają się koty (koty to po poznańsku te kłęby kurzu, które mają złośliwą tendencję do zbierania się w miejscach, z których trudno je pogonić/ zebrać). Żony to widzą od razu: w realu lub oczami duszy przed projektem.

               

Przenieśmy się teraz z Wenus na Marsa ... Z aptekarskiego punktu widzenia (spoglądając przez mędrca szkiełko) hydraulika podejścia do grzejnika od dołu powinna być lepsza. Mniejsze straty ciśnienia wynikać powinny z mniejszej ilości zakrętów/ kolanek. Od dołu jedno, od ściany trzy: w ścianie trzeba skręcić do góry, potem na zewnątrz i dalej w kątowych "portkach" znów do góry (te kątowe "portki" to oczywiście kątowa kształtka przyłączeniowa do grzejnika). Mam jednak wrażenie, że te minimalnie większe straty można pominąć, chociaż niewątpliwie można je wyliczyć. Jeżeli wykonawca zastosuje gotowe kształtki podejściowe "od dołu ze ściany", oferowane przez producentów systemów instalacyjnych lub wysętpujące na rynku prowadnice do rurek, to udaje się straty miejscowe w kształtkach zmniejszyć. Zwłaszcza wspomniane prowadnice, formujące rurkę zasilającą grzejnik w łuk o promieniu gięcia powyżej 50 (pięciu średnic), redukują straty wynikające ze zmiany kierunku przepływu wody w rurce do poziomu pomijalnego. A jeżeli są do pominięcia, to rację ma żona, co było do udowodnienia i zostało wykazane.

Igor Ingarowicz, Biuro Inżynieryjskie Ingarowicz
Źródło:
"Magazyn Instalatora"
http://www.instalator.pl
Maj 2011

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli chcesz możesz w każdej chwili wyłączyć je w opcjach swojej przeglądarki. OK, zamknij pasek lub dowiedz się więcej.